Przejdź do głównej zawartości

Dobre wieści...

Dzisiaj mięliśmy kolejną, trzecią wizytę w Instytucie Matki i Dziecka. 

To była nasza coroczna wizyta kontrolna z naczyniakiem, którego Zośka ma na lewym boku. 

Naczyniak pojawił się kilka tygodni po urodzeniu. Zaczęło się od kilku małych czerwonych kropeczek. Z czasem urósł. W pewnym momencie wyglądał naprawdę niefajnie. Ale tak jak pan doktor powiedział nam podczas pierwszej wizyty, przed ukończeniem drugiego roku życia Zosi, naczyniak zaczął się wchłaniać.

Wizyty w Instytucie są straszne. 

Poradnia onkologiczna, wiadomo mało przyjemne miejsce. Ta w Instytucie jest przed remontem. W zasadzie na jednym bardzo długim, wąskim i niskim korytarzu mieści się kilka różnych przychodni. 

Ludzi tłum. Dzieci w różnym wieku, z ogromną przewagą dzieci małych. Gorąco masakrycznie. Kolejki straszne. A jeszcze dodatkowo między planowymi pacjentami przyjmowane są bez kolejki dzieci onkologiczne. 

Byliśmy na godzinę 11-tą, wyszliśmy przed 15-tą... W poczekalni spędzone cztery godziny, w gabinecie lekarskim cztery minuty. 

Na szczęście, całkiem nowy plac zabaw jest na terenie Instytutu, więc część czasu Zośka spędziła z tatą na zjeżdżalniach, huśtawkach itp.

Nasze wizyty w Instytucie to właściwie formalność, bo naczyniak Zofki, mimo że spory to nic poważnego. Ale wiadomo, wolimy być spokojni. 

Jak zawsze tak i tym razem nasza wizyta trwała krótko. Pan doktor na widok naczyniaka uśmiechnął się szeroko (Uwielbiam takie reakcje lekarzy). Obejrzał go jeszcze pod lupą, przyświecając sobie latareczką - Zocha była zachwycona ;-)

Następna wizyta... jak Zosia będzie miała dziesięć lat!!!!! Gdyby wtedy jeszcze coś zostało z naczyniaka to można to usunąć laserowo.

Uff jest cudnie!!! 

Zocha przetrwała naszą dzisiejszą "wycieczkę" fantastycznie. W drodze powrotnej my wykończeni, Zośka pełna energii, gadała cały czas. Pokazała mi chyba wszystkie autobusy i tramwaje jakie mijaliśmy i kazała się jeszcze wieźć na zakupy...

Szmergielek mój kochany :-) 
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                               

Komentarze

  1. No to cieszymy się, ze wszystko w porządku. Z tym placem zabaw dobrze pomyślane i przy każdej przychodni powinien takowy być. Pozdrawiamy, Beata Lipinska :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki. No plac to naprawdę fantastyczna sprawy w takim miejscu.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza