niedziela, 29 grudnia 2013

BABA ZA KIEROWNICĄ...

Uśmiałam się dzisiaj oj...

Monż mój musiał dzisiaj odprowadzić samochód do wypożyczalni, ja miałam go odebrać a potem razem na zakupy. 

Monż pojechał pierwszy bo musiał jeszcze po drodze zahaczyć o myjnię i stację benzynową. Ja nie wiedziałam gdzie dokładnie wypożyczalnia się znajduję ale umówiliśmy się w Wawie na ulicy Bema. 

No to jadę sobie, jadę. A że od dawna do Warszawy na co dzień nie jeżdżę, Most Grota w remoncie więc trzeba by Północnym, to się troszkę, skupić mocniej musiałam, żeby przypadkiem, jak to ślepy człowiek, zjazdu nie przegapić. 

Ale udało się, wszystko super. Potem jeszcze wjazd na Grota z tamtej strony Wisły (pobojowisko istne, jakby bombę ktoś pierdyknął) i super, jestem już na Prymasa Tysiąclecia. Tutaj luuuuuzik. Przecież jechałam tędy milion razy. Lajcik po prostu. Zresztą na Bema to tyle razy menża za czasów jego studenckich (bo już nie moich) odbierałam z uczelni. 

No i sobie tak jadę, "mjuzik" gra i jadę, jadę i tak patrzę sobie a te niebezpieczne zakręty (kto z Wa-wy to wie o które mi chodzi) jakoś tak z mojej lewej strony jakby były... 

Ot durna baba!!! Zapomniałam, że przecież tam też pobudowali i kurde, żeby dalej Prymasa jechać to trzeba na górę wjechać. No i se pojechałam daleko, daleko, daleko... Oj daleko. Jak już się ogarnęłam, żeby zawrócić to w drodze powrotnej zieloną tabliczkę z napisem WARSZAWA zobaczyłam :-) Pierwszy raz z tamtej strony miasta ;-) Odlot na maksa! 

Co się uśmiałam to moje, mówię Wam :-)

A potem były zakupu. W sumie całkiem udane poza kurtką bo po kurtkę pojechałam ale oczywiście takich jak ja chcę nie było :-( buuuu... Tylko puchowe i puchowe a ja puchowych kurtek nie znoszę...  

No to jutro atakujemy Targówek ;-)

p.s. Kurcze zawsze jak jestem w Arkadii to mi się przypomina Noc żywych Żydów. Jak ktoś nie czytał to polecam baaaaardzo! Przezaje... książka. 

piątek, 27 grudnia 2013

PODUCHOWO i nie tylko...

Święta, święta i po świętach... 

Przed świętami nie było na to czasu, ale teraz mogę pokazać Wam wszystkie poduchy, które trafiły pod choinki :-)














Oczywiście było ich więcej, tutaj pokazuję tylko po jednej z każdego wzoru. Kilka nie zostało sfotografowanych niestety z braku czasu ;-(

Przed poduchami, na kiermasz powstało sporo fajnych egzemplarzy. Oto one :-)

SOWIA DRUŻYNA



















SŁONIE, NIE TYLKO RÓŻOWE 








MYSZY I WIELORYBY








A teraz mój najnowszy zakup. Standardowo w sklepie internetowym na 40 super rat 0% ;-)

Zofia 2015 niestety okazała się za słaba na taką ilość szycia. Zobaczymy więc jak sprawdzi się Singer One Plus. Jak na razie powstały na nim trzy poduchy i wszystko było super :-) Poza tym, że jest piękna ma sporo fajnych bajerów, niby można się bez nich obejść, ale jak są to ułatwiają życie :-)






Trzymajcie kciuki, żeby się sprawdził i wypatrujcie nowości, bo w planach mamy poszerzenie asortymentu :-)

środa, 25 grudnia 2013

PREZENTÓW MOC

Pierwsze zdanie jakie Zośka powiedziała dzisiaj po przebudzenie (5:30 hura, hura, hura) 


"Dzie sią moje pezienty?"

Oj działo się wczoraj, działo. Prezentów moc. A że byliśmy wczoraj na dwóch wigiliach to na tej naszej domowej Zośka była już baaaaardzo padnięta... Ale prezenty tak ją zafascynowały, że nie chiała nawet pogadać na SKYPE'ie ze swoich ukochanym wujkiem Artusiem, które jest bardzo, bardzo daleko o nas.










Łańcuch Made by Zofka :-)



A to piękny, śpiewający renifer - tegoroczna ozdoba choinkowa Zofii uszyta przez Gosię. Wszystkie cudne prace Gosi możecie zobaczyć na jej blogu SKARBY MAGIELNICY





A dzisiaj po przebudzeniu...

Piękne rysunki na tablicy :-)



Warsztat - śrubki, śrubokręty, młotki, klucze i... Zośka z tatą budują roboty :-)








Mamy też mikrofon, do które Zofia śpiewa kolędy. Ma totalnego świra na punkcie kolęd.
I dostała aparat fotograficzny (zabawkowy of course)i łazi i pstryka foty wszystkim i wszystkiemu :-)


A mama? Mama też została obdarowana przez Mikołaja. Poza prezentami pieniężnymi, które mama bardzo lubi, dostała też czekoladki (ulubione Mon cheri)i KSIĄŻKE!!!!! Uwielbiam dostawać książki. Jak tylko przeczytam (tak gdzieś za 2-3 miesiące) na pewno o niej napiszę :-) 

Dostałam też cudne pudełko od Zuzi, które sama zrobiła. Idealne na moje nici :-)



No i dostałam śliczną wodę toaletową Mexx black.
Rano się popsikałam i pytam Zośkę:

"Zosiu ładnie mama pachnie?"

Zośka zbliżyła nochala do mojej szyi, powąchała i mówi:

"Tat mamo. Ciśta jeteś"

Nie ma to jak zostać dowartościowanym przez własne dziecko... 

Miłego świętowania :-)