czwartek, 20 marca 2014

Pozytywnie... na wiosnę...




Że to drzewko to każdy widzi, ale żeby nie było... to drzewo WIOSENNE!!!!

Takie radosne, pełne życie, pozytywne, mniej więcej jak ja... Widać dziecku się mamusi nastroje udzieliły... 

He! He! Głupi żart! Oby nastroje pozostałe tylko u mamusi.

Zamówień znowu zatrzęsienie. Ale to dobrze. Ważne, żeby były. Tylko jeszcze trzeba znaleźć czas na ich realizację. Dzisiaj od rana coś. Najpierw Zuzię trzeba odwieźć do szkoły. Potem Zośkę na zajęcia. Kurcze skończyły się pampresy (walczymy, ale nadal jeszcze są potrzebne) więc fru do Rossmanna. Przy okazji jak już udało się zaparkować to do banku - bo cholera zaczęli pobierać po 5 zł za wypłaty z obcych bankomatów i w końcu trzeba coś z tym zrobić.

Po zakupach, migiem do domu. Trzeba szybko coś zjeść. Ha. No nie! Już dwunasta. Za chwilę Zuzia kończy lekcje. 

Zuzia odebrana. Razem zahaczamy o pocztę i po Zochę. Już we trzy musimy zajechać do Urzędu bo przecież staramy się o nowy samochód w OSP i ważny papierek trzeba odebrać. Oczywiście nie ma pani i pana... Papierka w związku z tym też nie ma.

No to do domu. Super! Dotarłyśmy. 

"Agata jedź kup farbę, rozpuszczalnik i piankę". OK. No to przy okazji jeszcze raz do Urzędu bo może pani albo pan będzie. 

Pani nie było i pana też. Papierka w związku z tym nadal nie ma.  Będzie jutro. Muszę się stawić koło jedenastej. Będzie i pan i pani. I papierek może też będzie...

Z powrotem w domu. Wow, po piętnastej, mocno po piętnastej. No to szybka przekąska. Dobrze, że Zośka przy pomocy babci wciągnęła dwa talerze zupy, a właściwie dwóch różnych zup ;-)

Poszło szybko. Już po szesnastej. Tata Zośki wrócił więc huraaa teraz wreszcie wezmę się za szycie. Zamówienia czekają. 

Udało się!!! Udało się!!! Udało się!!! Wykroiłam jedną pieprzoną poszewkę (w kolejce czeka ich jeszcze dziewięć). I co? I nic. 

Muszę pilnować, żeby przypadkiem za wcześnie sen Zośki nie zmorzył. Ale ze snem łatwo nie wygrasz. To szybko fruu siusiu, zęby i do wanny. Dobra. Załatwione. Zośka już w piżamie, ogląda bajkę i niech sobie teraz sen przychodzi.

Jest dziewiętnasta, nie tak wcale późno. Tylko, że ja wieczorem bardzo słabo widzę i nie bardzo w związku z tym mogę szyć...

Każdy mówi: Tak! Super! Fajnie, że tak ci dobrze idzie. Fajnie, że masz tyle zamówień. Siadaj i szyj na kiermasz!!! 

Ale tak naprawdę każdy ma to w dupie. Bo przecież są sprawy ważne i ważniejsze. Bo przecież ja tak naprawdę nic nie robię. I jeszcze na dodatek sterta nieuprasowanych ciuchów na stałe wpisała się w wystrój pokoju. Znowu nie posprzątane a o obiedzie to już szkoda gadać. Nie no! Zupełnie, totalnie nic nie ogarniam.

A tak naprawdę i przede wszystkim nie ogarniam sama siebie. I czasem sobie myślę - Co ja tu qrwa jeszcze robię?

No jak to co? Mam Zośkę. A ona jest najważniejsza na świecie. Wściekam się na nią milion razy dziennie a ona i tak mnie rozwali jednym "Tofam cie mamo, Tetiłam Tobie"

I ona musi mieć wszystko i co ważniejsze wszystkich.

Nie będzie tylko mieć happy mummy... ale jakoś da się z tym żyć...

I tylko czasem chciałabym tak potafić odwrócić się plecami i mieć wszystko w dupie. Ale na to jestem za cienka...

wtorek, 18 marca 2014

Tloche...

Ulubione słowo Zośki ostatnio - Tloche.

"Tloche śjadłam sysko"

"Tloche jade na zajecia"

"Tloche" jest prawie w każdym zdaniu jakie wypowiada ;-)

Lubi też "Plawie".  A moge być obydwa razem.

W ogóle ostatnio mocno się rozwinęła pod względem słownictwa. Choć mówi niewyraźnie to pełnymi zdaniami. I czasem jak coś odpali to kapcie spadają ;-)

Wczoraj wieczorem została sama z babcią. Babcia chciała ją myć i położyc spać na co Zośka odpaliła " Muse cetać na tate tobieto!"

Dzisiaj na zajęcia miał ją odwieźć tata i Zośka mówi do mnie. 
"Będzies na mie cetać mamo?" 
Tak, będę czekać.
"Dobla. Tylto nie płac. Wlóóóóce do Ciebie"

Ah te małe gaduły :-)

A na koniec kilka fotek, żeby sobie babcia Ela mogła pooglądać :-)




Zosiu uśmiechnij się do mamy ;-)










niedziela, 16 marca 2014

Niedzielny spacer...

Pogoda raczej mało zachęcająca. Szaro, buro i ponuro. Wieje i pada...

Ale na spacer się wybraliśmy. Akurat jak wychodzliśmy to w miarę spokojnie było i nie padało. Niestety szybko kropić zaczęło więc spacer nie był zbyt długi, ale zawsze.

Zośce niesprzyjająca aura zresztą w ogóle nie przeszkadza. Najważniejsze i tak są kałuże i patyki...

















Miłej niedzieli :-)


piątek, 14 marca 2014

I czekamy...

Wczoraj złożyłam Wniosek o przyjęcie Zochy do przedszkola...

No i czekamy. Komisja zbiera się 3-go kwietnia, lista przyjętych ma zostać opubikowana 9-tego kwietnia. 

A dzieci podobno baaaardzo dużo. Pięcio i sześciolatki muszą zostać przyjęte wszystkie, ze względu na obowiązek szkolny. A reszta...

Nie wyborażam sobie, żeby Zośka nie poszła do przedszkola a z kolei to w Skrzeszewie jest dla mnie idealne, bo i fajne i blisko. W awaryjnych sytuacjach Zośkę mogłaby zaprowadzać czy odbierać moja niezmotoryzowana mama.

Trzymajcie kciuki za mojego trzylatka ;-)

A póki co taki tam wiosenny look....








Zośka mówi, że ma niedźwiedzia ;-)

poniedziałek, 10 marca 2014

Taka tam niedziela...

Niedziela, jak niedziela. Nic szczególnego, ale w sumie przyjemnie.

Przede wszystkim wiosna!!! I to potwierdzona dowodami! Oto one :-)


Hiacynt z wcześniejszego postu zaczyna się rozwijać :-)



Znalazły się też krokusy :-)










Tulipany wyłażą...



A to zeszłoroczne Hortensje. Mało wiosenne i fajnie wyglądają...




Było tak wiosennie, słonecznie, ciepło i tak, tak fajnie... że obiad wczoraj zjedliśmy na świeżym powietrzu, pod altanką. 

A na obiad była... Pierś kurczaka cajun.

Co to takiego? Przepis znalazłam na bardzo fajnym blogu kulinarnym KUCHNIA Z DWÓCH STRON

Polecam i bloga i kurczaka. Pychotka.

Wczoraj zjedliśmy z ziemniakami podsmażanymi w przyprawie do ziemniaków i sałatami.




Tego kurczaka robiliśmy też kilka tygodni temu. Podany był wtedy z ziemniakami w panierce curry. Ziemniaki curry smakowały w sumie tylko mi, dlatego teraz serwowane były w innej formie. Przepis na ziemniaki curry znalazłam kiedyś, gdzieś w sieci. Moim zdaniem są fajne, ale jak to curry mają dosyć mocny smak. Podrzucę tez przepis przy okazji...
Całość wyglądała tak.


A przed obiadkiem trochę szaleństwa...



















Miłego tygodnia :-)

sobota, 8 marca 2014

Takie tam...

Jak Wam mija Dzień Kobiet?

Napewno kwiatków stosy i prezentów i dzień pełen uśmiechu :-)

Mi zaczął się kiepsko strasznym atakiem bólu. Ale kto by się tam przejmował pierdołami...

Kwiatków ja i Zocha nazbierałyśmy dzisiaj troszkę. Razem powstał cudny bukiet :-)





Uwielbiam jak Zocha dostaje kwiatki.

"Jatie piekne! Dla mie? Jak pachną!"

Jest boska w kwestii dostawania kwiatów ;-)

A potem było alarmowo!!! Sezon pożarów traw uważam za otwarty...

Ja to ten ludek bliżej samochodu.



A tak a propos strażakowania - mały strażak mi rośnie i to w mega szybkim tempie. Sami zobaczcie jak się cudnie prezentuje w moim hełmie <3





Taki hełm jest strasznie ciężki, więc musiałam trochę podtrzymywać, żeby się nie przewróciła ;-)

Wariatuńcio - potem świrowała i udawała, że jedzie do pożaru...

Miłego wieczoru drogie panie :-) i panowie ;-)

piątek, 7 marca 2014

Boli bziusiet...

U nas jak nie urok to sraczka, za przeproszeniem... W przenośni i dosłownie...

Ledwo co Zośka ogarnęła się po katarze to ją dopadł jakiś wirus paskudny. "Bziusiet boli" już od wczoraj :-( A że ostatnio pracujemy nad korzystaniem z toalety to teraz wizyty w toalecie są mniej więcej co 15 minut, czy trzeba czy nie trzeba...  

No i majtasy. Tak się Zośce spodobało chodzenie w majtkach, że teraz chodzi w pieluszce i w majtkach. Pieluszka konieczna ze względu na chorobę a majtasy... bo "musą być"

Jakiś kurcze feralny ten rok jest dla Zośki. Buuu :-(






poniedziałek, 3 marca 2014

Post majtkowy...

Od pewnego czasu próbujemy się z Zośką dogadać w kwestii toaletowej. Pertraktacje są trudne i trwają już długo, ale ostatanio zaczynam widzieć światełko w tunelu.

Nocnik Zośka ma już od bardzo dawna i nawet chętnie z niego korzystała, ale zawsze za naszą sugestią. Czas jednak leci, kobita coraz starsza się robi no i od września przedszkole. Kilka tygodni temu wprowadziliśmy nakładki na sedes i tu, przynajmniej na samym początku bardzo duże zainteresowanie. Czasem to i co 10 minut Zośce chciało się siusiu ;-)

Od mniej więcej dwóch tygodni zmobilizowaliśmy się na maksa i mocno pracujemy nad tym - my rodzice ale też i Zośka - aby pozbyć się pampersów raz na zawsze. A przyznać muszę, że Zośka naprawdę się stara choć oczywiście nie zawsze jej to wychodzi, bo a to za późno, a to zbyt zajęta, a to zapomni.

Dwa dni temu zrobiliśmy kolejny krok - w dzień chodzimy bez pieluszki. W majtasach. A majtasy robią furorę. Wszystkie są super, a najbardziej super są te z "heloł titi" (brzydkie i różowe ale co poradzić gdy stały się ulubione). Zośka wszystkim się chwali i pokazuje jakie to małe ładne "majtecki".

Nie jest źle, a może nawet całkiem nieźle jest i oby tak dalej :-)


niedziela, 2 marca 2014

Szukając wiosny...

Choć pracy dużo to jednak postanowiliśmy dzisiaj wybrać się we trójkę na spacer. 

Z aparatem w poszukiwaniu wiosny.

No cóż, w lesie tej wiosny jeszcze mało, ale pierwsze, nieśmiałe bazie są. 




Zośkę chyba las (nieznany teren) trochę przeraża bo na początki tylko na rączki... na szczęście tatowe ;-)








Szybko jednak się rozkręciła i poszła w siną dal...

















Potem pojechaliśmy jeszcze obejrzeć koniki. Niestety były daleko, dojść się nie dało więc i głaskania nie było i zdjęć nie ma :-(







Oczywiście powrót do domu nie obył się bez protestów, bo po co wracać skoro na wycieczce jest tak fajnie.

Ale koniec  końców udało mi się skupić uwagę Zochy na szukaniu wiosny we własnym ogródku i nawet nam się udało coś znaleźć...


Hiacynty








PRYMULKI




ŻONKILE



 i nawet RÓŻE nowe pędy puszczają




WIOSNA PANIE SIERŻANCIE ;-)