Przejdź do głównej zawartości

Boli bziusiet...

U nas jak nie urok to sraczka, za przeproszeniem... W przenośni i dosłownie...

Ledwo co Zośka ogarnęła się po katarze to ją dopadł jakiś wirus paskudny. "Bziusiet boli" już od wczoraj :-( A że ostatnio pracujemy nad korzystaniem z toalety to teraz wizyty w toalecie są mniej więcej co 15 minut, czy trzeba czy nie trzeba...  

No i majtasy. Tak się Zośce spodobało chodzenie w majtkach, że teraz chodzi w pieluszce i w majtkach. Pieluszka konieczna ze względu na chorobę a majtasy... bo "musą być"

Jakiś kurcze feralny ten rok jest dla Zośki. Buuu :-(






Komentarze

  1. Na problemy z brzuszkiem polecam Smecte i podawanie probiotyku. No i dietę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dicoflor u nas jest zawsze :-) A poza tym syropek na bolący bziusiet :-)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza