Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2014

Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę...

Ostatnio topowy wierszyk Zośki. Może nieodpowiedni do jej wieku, no ale trudno...

A dzisiaj naprawdę byliśmy na wycieczce :-)

Wycieczka zorganizowana przez nasz Ośrodek Kultury. Taki feryjny wyjazd na kulki. 

My zrezygnowaliśmy z autokaru i pojechaliśmy własnym samochodem. Uznaliśmy, że Zośka jest trochę za mała na podróżowanie autokarem. Bo to niby jak. Na normalne pasy za mała, a z kolei fotelik tam wpychać i jeszcze ja na dodatek. A tak wybraliśmy się całą czwórką bo i Zuzia była z nami.

A warto było, oj warto! 

Pojechaliśmy dokładnie do FUNPARK DIGILLO w Warszawie. Jak dla nas miejsce super. I dla małych i dla dużych i dla tych całkiem dużych. Tak, tak! Mama i tata też sobie pozjeżdżali :-) A jakże ;-) 

Mnóstwo schodków, siatek, pięter do wspinania. Mega duże zjeżdżalnie. Piłki, rowerki, megaklocki, trampoliny.

Zuzi tak mało na zdjęciach jest bo ona głównie okupowała najwyższe piętra i największe zjeżdżalnie :-)

Nam się podobało :-) Całą czwórka bawiła się świetnie. Zresztą zobaczcie sami…

Słodkości...

Zośka osiągnęła dzisiaj szczyty szaleństwa. Ja nie wiem jak ona to robi, ale ja przy takim katarze to zdechła bym była na maksa. 
Ona dzisiaj przechodziłą samą siebie a ja resztką silnej woli musiałam powstrzymywać się przed opublikowaniem posta na fb - "Oddam w dobre ręce" ;-)

Oczywiście nie działała w pojedynkę...

Razem zorganizowały wystawę puzzli...





Wiem, wiem. Na zdjęciach wyglądają tak... niewinnie. Nie dajcie się zwieść. To prawdziwe potwory!
Ale dzisiaj o słodkościach...
Wypróbołaśmy kolejny bardzo fajny przepis ze wspominanego już przeze mnie bloga Moje Wypieki
Nasze może nie są tak piękne jak w oryginale ale też pyszne :-)

Miksowanie


Wyciskanie



Lukrowanie



Polecamy i życzymy smacznego :-)










Zośka...

Ileż radości było z zajęć. Po tygodniowej przerwie Zośka nie mogła się doczekać. Strasznie się stęskniła za ciocią Ewelinką.

Na zajęciach obowiązkowo praca plastyczna. Piękne błękitne niebo i "sionećto"





Ale ta radośc niestety za długo nie potrwała. Dzisiaj od rana meeeeeega katar. Koszmarny. Nie pamiętam kiedy ostanio taki katar Zofia miała :-(
I tylko się każe całować w "noset" bo już strasznie ją boli. Biedaziuk mój mały :-(
Ja zresztą też zasmarkana po pas. Jejku już naprawdę serdecznie dość mamy tego chorowania. Niech ta dżuma nas wreszcie zostawi! 

Dżuma dżumą, katar katarem, ale bawić sie trzeba. I tak chciał nie chciał odkryłam dzisiaj, że jestem "miszczuniem" budowlanym...
Sami zobaczcie...

Tak, tak! Ten mega skomplikowany tor zbudowałam ja sama! Ha!


















Akademia Malucha...

Dzisiaj pierwszy raz od tygodnia byłyśmy na spacerze :-) Huraaaaaaaaaaa!

Co prawda tylko pół godzinki, ale zawsze to coś. A pogoda cuuuudna.
Mój mały, szalony cyklista :-)


Minka taka wykrzywiona, bo pod słońce patrzy. A słońce iście wiosenne było :-)


Ale dzisiaj o Akademii malucha. Wczoraj tata kupił Zośce gazetę... 


Akademia malucha to nowy miesięcznik audkacyjny dla dzieci w wieku od 2 do 4 lat. Bardzo fajne zadania (jak to Zocha mówi) do wspólnego rozwiązywania z mamą lub tatą. Wierszyki, opowiadania, piosenki, łamigłówki. Coś do kolorowania, coś dla bystrego oka. No i naklejki. Ale nie za dużo, tak, żeby zadania nie polegały tylko na naklejaniu. Są też cyferki i literki. Dla Zośki jeszcze za trudne ale wszystko przed nami :-)
Jak dla mnie super. Zośka bawiła się świetnie. Niestety ona nie ma umiaru, od razu musi zrobić wszystko... Wczoraj dzielnie asystował jej tata :-)