Przejdź do głównej zawartości

184. Tocham cie nabadziej na ćwiecie...



Pamiętacie jak w październiku pisałam Wam o całkiem sporym problemie jaki mieliśmy z Zochą? O TUTAJ

Faktycznie było ciężko...

Nie chcę zapeszać. Nie chcę idealizować. Nie chcę wyolbrzymiać.

Ale naprawdę jest lepiej. 

Nie wiem czy to wyczerpanie materiału. Czy to może trochę więcej naszej cierpliwości.  Może trochę więcej czasu spędzonego z Zochą.

Jest naprawdę nieźle. 

Oczywiście trudne momenty bywają. BYWAJĄ a nie trwają NON STOP.

Zocha potrafi być megaśna. Kochana, opiekuńcza, słodka, przytulaśna i baaaardzo zabawna. Naprawdę wspaniała.

Czasem ma takie dni, że po prostu rozsadza ją energią. Jest mega aktywna i gada non stop. Mały, słodki świr. Też mamy wtedy chwile "przesytu" bo kto wytrzyma nieprzerwane gadanie od rana do wieczora. Ale co tam takie gadanie w zestawieniu z małym potworkiem jakiego mieliśmy jeszcze kilka miesięcy temu.

No cóż. Pozostaje nam cieszyć się chwilą, pracować nad doskonaleniem i samodoskonaleniem. Czeka ją jeszcze kilka trudnych momentów, ale damy radę ;-)








Komentarze

Publikowanie komentarza