Przejdź do głównej zawartości

240. DYNIOLAND...

Wczoraj po raz drugi już pojechaliśmy na wycieczkę do DYNIOLANDU

Pierwszy raz krainę dyniowatych odwiedziliśmy w zeszłym roku w październiku. Kto nie widział lub nie pamiętam zapraszam do POSTA 




Wiecie, że Zocha uwielbia wycieczki. I tym razem ekscytacja na 200%.

W tym roku postanowiliśmy nawiedzić Dynioland w sierpniu, ze względu na kukurydziany labirynt. Niestety i tutaj susza dała się we znaki. Labiryntu w tym roku niestety nie ma :-(

No cóż, pojedziemy za rok ;-)

Labiryntu nie zaliczyliśmy, ale i tak było fajnie. Co prawda prawdziwy wysp dyniowatych dopiero się zbliża, ale te, które były teraz, też trzeba było pomacać...












Labiryntu w kukurydzy nie było, ale słomiany był. Nową atrakcja jest boisko do gry w piłkę :-)






Oko w oko z dziką zwierzyną... ;-)
Królik niestety nie chciał wyjść do nas...








Duża hamakowa huśtawka :-)





Bryczka no i wierzchowce...











Dla odważnych - dojna krowa... ;-)





A na uboczy, ukryte w słomie rosną sobie małe dyńki :-)












I takie też są... ;-)







Dziewczyny happy :-) Wróciły do domu z ozdobnymi dyniami :-)




Po raz kolejny polecamy DYNIOLAND. Super atrakcja dla małych i dużych w baaaardzo przystępnej cenie. A ceny od zeszłego roku się nie zmieniły. Wejściówka dla dorosłych 4 zł, dla dzieci 3 zł :-)

Jak się wyrobimy czasowo to wpadniemy w tym roku jeszcze raz.

A póki co zapraszamy WAS :-)


Komentarze

  1. Widać, że przyjemnie spędziliście dzień. Uwielbiam takie wycieczki. Dyńki są po prostu boskie

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza