Przejdź do głównej zawartości

Dżuma, cosiek i wszelkie inne licho...



Po długiej przerwie kilka zdań co się działo...

Dżuma nas zaatakowała znowu...



Objawiła się gorączką i paskudnym, gardłowym kaszlem. Po trzech dniach doszedł katar niestety i tydzień z głowy...

Od wtorku wróciło dziecię do przedszkola. A w przedszkolu duuuużo atrakcji. Najpierw dzień pluszowego misia. Targały dzieci ze sobą misie maści wszelakiej, małe, malutkie, średnie, duże i ogromne. Zocha na szczęście wzięła Stanisława a wielki Bubu został w domu. Każde dziecko dostało opaskę z misiem. W takich samych zresztą pomykały ciocie przedszkolanki :-)  Opaska stała się naszym nierozłącznym towarzyszem na kilka dni :-)





A wczoraj Andrzejki. Ciocie poprzebierane za czarownice imprezowały z dzieciakami cały dzień. Tyle w przedszkolu.

Poza tym w normie. Ataki histerii i dziwactwa Zośki są z nami cały czas, ale w znacznie łagodniejszym wydaniu. Uff....

Problemem nadal jest natomiast mycie. Masakra straszna. Tyle się trzeba nakombinować, nawymyślać, żeby ją umyć że czasem to już pomysłów brak. O myciu głowy już nawet nie wspominam... Choć wczoraj, po długich pertraktacjach udało się. 

Podczas trwania dżumy do łask wróciła, do tej pory zapomniana, gra Mysi Składak.

Codziennie, obowiązkowo gramy co najmniej dwa razy :-) 

Całkiem fajna, ćwiczy spostrzegawczość. Zośka jest mistrzem bo wszystkie odcinki Klubu zna chyba na pamięć :-)

W dużym skrócie to tyle. O następny post postaram się jakoś szybciej ;-)































Komentarze

  1. eeeejjj Cosiek!!! etap mojego synka Remigiusza lat 2,5

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza