niedziela, 10 kwietnia 2016

251. WIOSNA BEZ SŁOŃCA...

Mimo, że pochmurno, mimo, że wietrznie, mimo, że zimno WIOSNĘ znalazłyśmy...



No i znowu zaginęłam na długo.W tym czasie trochę się zadziało. U mnie praca, praca, praca. I jednak wielka zmiana. Najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Serce rozbite na milion kawałków.

Ale spokojnie husbanda nie zostawiłam, ani on nie zostawił mnie. Jeszcze...

Co się wydarzyło może kiedyś napiszę...

Zofijka trochę chorowała. W zasadzie nie trochę ale dużo. Dwa razy zapalenie ucha, po drodze jakaś infekcja i tak spędziła w domu prawie trzy tygodnie.

We wtorek wizyta u pani laryngolog i zobaczymy co dalej.

A póki co trochę fotek wiosny i Zośki.
























Rabarbar też już rośnie. Będą muffinki :-)



A to spacer :-)

















Brak komentarzy :

Prześlij komentarz