niedziela, 19 czerwca 2016

255. 5 lat na karku...

Piąteczka nam stuknęła...


Dziecię moje jedyne, ukochane skończyło 5 lat.

Jestem w szoku cały czas. Przecież niedawno się urodziła i była taaaaaaaaka malutka...

Nasze świętowanie trwało... długo...

Najpierw w dniu urodzin, który przypadł w piątek wróciłam z pracy z "mini torcikiem" (babeczka ze świeczką) i kwiatkami. Zocha, nie spodziewając się niczego było cudownie zachwycona. 

Kolejnym etapem była impreza rodzinna, dwa dni później.

Największą niespodzianką, poza prezentami był tort...

Tortu się zupełnie nie spodziewała, ponieważ wcześniej o tym rozmawialiśmy i umówiliśmy się, że na imprezę domową będzie tort domowy.



zdj. Sowy Słodki Świat





Kolejny etap świętowania to kinder bal...

I tu powiem tak. Ani ja ani Zośkowy tata nie jesteśmy zwolennikami takich imprez dla dzieci.  Za duży cyrk, za małe dziecko, za duże pieniądze. A pieniądze moi drodzy, jak pewnie część z Was wie, są ogromne.Tak uważam. W każdym razie nie braliśmy zupełnie pod uwagę takiej imprezy.

Jakoś w marcu Zośka dostała pierwsze zaproszenie na urodziny, potem drugie, trzecie, czwarte....

To oczywiście bardzo miłe, ale z drugiej strony po pierwszych urodzinach, nie istniała już inna opcja jak urodziny w Stacji Frajda...

No cóż podsumuję tak.

Hajsu od groma, bo przyjęcie, bo pinata, bo tort.... ale mimo moich uprzedzeń, poglądów itd. itp. warto było taką radochę Zosi uczynić....


zdj. Sowy Słodki Świat









Wiem, wiem skarpetki średnio pasują do tej kiecki, ale jakoś mam opory przed tym, żeby w salach zabaw biegała na boso.


Dziecko wróciło do domu szczęśliwe, mega zmęczone i zasypane prezentami.



Nie muszę chyba dodawać, że większość nowych dinozaurowatych przyjaciół zasypia z nami w łóżku niemal każdego dnia...

A jeśli mieszkacie gdzieś niedaleko i chcielibyście też zamówić takie super torty to gorąco Wam polecam


Najlepsze i najpiękniejsze torty ever, ever. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz